Praca jest odzwierciedleniem mojej duszy

Anna Maria Radlińska

Praca jest odzwierciedleniem mojej duszy

Pasjonuje się motocyklami, kocha konie i… tkaniny. Anna Maria Radlińska przebojem wdziera się w trójmiejskie środowisko designerów. Nam opowiada o swojej codziennej pracy, klientach i o tym, że często, szukając oszczędności, można zapłacić więcej.

Anno, reprezentujesz trudną branżę. Designerzy, projektanci wnętrz nie mają łatwego życia w Polsce.

– Myślę, że jest w tym trochę  racji, jednak coraz więcej ludzi przekonuje się do nas.

Ale przekonanie to jedno, a sfinansowanie takich usług to drugie. Za dobrego designera trzeba zapłacić. Wiedza, umiejętności… to kosztuje. Nie każdego na to stać, mimo że każdy marzy o ładnych wnętrzach.

– To prawda, nie każdego stać na projektanta, jednak… biorąc pod uwagę czas, jaki potrzebny jest, by wyszukać, dobrać i rozplanować przede wszystkim funkcjonalność pomieszczenia… czas, jaki trzeba poświęcić na wyjazdy na budowę, do sklepów,  aby wybrać odpowiednie produkty… Ubrać to wszystko w całość… mimo wszystko zatrudnienie projektanta wcale nie jest takie drogie, jeśli rozważać to w kategoriach oszczędności czasu.

Mówisz „wyjazd na budowę”. Ale praca z wnętrzami, to nie tylko nowe budynki, ale również stare, wysokie kamienice.

– Oczywiście, również i takie perełki się zdarzają i od razu powiem, że kamienice są niesamowitym wyzwaniem. Zazwyczaj są to ruiny, a my z tego potrafimy wyłuskać prawdziwe cudo. Przy tym kamienice mają niepowtarzalny klimat, a to dodaje całej smakowitości projektowi. Osobiście uwielbiam kamienice.

Sama pracujesz też na budowach, czy tylko projektujesz?

– Zdarzają się projekty z nadzorem budowlanym, ale to wiąże się również z dodatkowymi kosztami. Często kończy się na projektach koncepcyjnych. Większy nacisk na kompleksową obsługę kładę tylko wówczas, gdy chodzi o aranżację z tkaninami, tu niemal zawsze jestem od początku do końca. Począwszy od pomiarów, pomocy w doborze tkanin, propozycji upięcia, aranżacji, aż po montaż.

Jakie obiekty wolisz brać pod swoją rękę? Nowe mieszkania w blokach, wspominane kamienice, czy może domy jednorodzinne?

– Każda nieruchomość ma w sobie coś niezwykłego, wszystkie są dla mnie mega radości, do każdego wnętrza podchodzę z wielkim zaangażowaniem. Myślę jednak, że lokale z rynku wtórnego są większym wyzwaniem. Lokale developerskie są już na starcie łatwiejszym tematem. Na poziomie budowy, nanosi się poprawki, niejednokrotnie nie musimy niczego wyburzać, ponieważ da się prawie wszystko zaplanować na projekcie wyjściowym.

Co jest największym wyzwaniem? Kuchnie, łazienki, salony, lokale użytkowe…

– Osobiście uwielbiam projektować łazienki… sama nie wiem dlaczego…

Wydaje mi się, że to najtrudniejsze. Zwykle łazienki są małymi pomieszczeniami i trudno jest je racjonalnie zagospodarować, szczególnie, gdy mówimy o niewielkich mieszkaniach w blokach.

– A ja je uwielbiam. Może dlatego, że kocham wyzwania, nie boje się ich… prę do przodu niczym czołg.

Im bardziej trudne zadane, tym bardziej się nim fascynuję.

Jesteś już znaną designerką w Trójmieście i w jego okolicach. Skąd przyszedł taki akurat wybór drogi życiowej?

– Jestem znana? Nie odczuwam tego, wydaje mi się, że jeszcze tak nie jest. Mieszkam w Trójmieście od roku, przyjechałam tu z Mazur, dokładnie z Ełku. A skąd ta pasja? Już w podstawówce odkrywałam, że uwielbiam zmieniać przestrzeń wokół siebie. Ciągle przestawiałam w mieszkaniu, a kiedy już u mnie nie miałam co przestawić, to potrafiłam zrobić demolkę u sąsiadów.

A co na demolkę mówili sąsiedzi?

– To były pokoje mojego kolegi i jego siostry. Cóż… zrobiliśmy miszmasz, gdy rodziców nie było w domu. Zostali postawieni przed faktem dokonanym, ale na szczęście było tzw. WOW… czyli obeszło się bez krzyków.

Jaki element wystroju wnętrza jest odpowiednikiem Twojego charakteru?

– Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to światło. Tak, oświetlenie. Gram nim…

Co jest niezwykłego w Twoim świetle?

– Wchodzimy w filozofię… wiesz… myślę, że światło we mnie emanuje różnymi kolorami. Tli się zawsze… wprowadza w nastrój… wycisza lub ożywia… Jest to wbrew pozorom, bardzo istotny element wnętrza.

Kupić ciekawą, niepowtarzalną lampę, to sztuka.

– Bez wątpienia. Ważne jest również to, aby emanowała odpowiednią barwą światła, nie była przejaskrawiona, mocna. Bynajmniej ja nie przepadam za tym, ale to kwestia również tego, do jakich celów lampa ma służyć.

Zapewne w tym całym aranżacyjnym szaleństwie bywają chwile, które na długo zapadają w pamięć.

– Najczęściej pamięta się to, że klienci niby mają nas, projektantów, a wszystko chcą projektować sami. Czasami trzeba się mocno napracować, żeby przeforsować swój pomysł. Wiadomą sprawą jest znajdowanie kompromisu, przecież w tych aranżowanych wnętrzach później mieszka inwestor. Ale zdarza się, że już na koncepcja znaczne rożni się od wykonania. Takim przykładem może być zabawna sytuacja z jednym z klientów. Według projektu na głównej ścianie miał być piękny duży zegar, a po podesłaniu mi zdjęć finalnych z wnętrz, wsiał na jego miejscu taki  malusi, tyci tyci …aż mnie zabolało serce…

Jakie znaczenie mają dla Ciebie tkaniny?

– To prawdziwa wisienka na torcie. One dopełniają całość. Bezwzględnie uwielbiam i kocham tkaniny i to, jak się można nimi bawić we wnętrzu. Zapytałeś o temat, który w ostatnim czasie bardzo mnie wciągnął i w jaki mocno się zaangażowałam.

Tkaniny tak mocno Cię zaintrygowały? Dlaczego?

– Zawsze były dla mnie czymś pięknym, fascynującym. Ich struktura. Nie potrafię tej fascynacji nawet opisać słowami, tej różnorodności i tego, jak bardzo uzupełniają nas dookoła.

Przyszła moda na tkaniny zastępujące klasyczną tapetę. Widzisz tę fascynację również u swoich klientów?

– Tak, zresztą nie ma się czemu dziwić. Tapety tkaninowe, strukturalne, są dzisiaj tak przepiękne, tak różnorodne, a przy tym naturalne, że nie dziwię się, że stały się hitem. Nie są może produktem tanim, ale jakościowo  i wizualnie są rewelacyjne. Osobiście staram się przekonać klienta, że nawet niewielka ściana, jakiś mały jej fragment z tkaniną potrafi zdziałać cuda.

Mówisz, że może nie są tanie, ale ktoś, kto bardzo oszczędza, nie idzie po usługi do designera i projektanta.

– To prawda, nie idzie. Choć jak już w wspominałam, czasami to tylko pozorna oszczędność. Czas, wydane pieniądze na paliwo, przejechanie setek kilometrów po sklepach, by coś dobrać, a często dochodzi do tego wiele gaf: usterek, źle dobranych produktów, a to podwójnie wydane pieniądze.

W tkaninach modne są kolory, czy klasyczna czerń i biel?

– I jedno, i drugie. W tej chwili na rynku pojawia się dużo ciekawych i kolorowych wzorów geometrycznych oraz wzorów inspirowanych Francuską Rivierą.

W jakie marki warto inwestować? Podejrzewam, że rynek zsypany jest chińską produkcją.

– Tutaj ukłon w stronę cudownych tkanin Clarke & Clarke, to zdecydowanie ta marka jest moim faworytem. Różnorodność wzorów, kolorów, rodzajów tkanin… świetnym brandem tej firmy jest też Studio G.

Trudno tkaniny tej marki dostać w Polsce?

– Dystrybutorem tej marki są fantastyczni ludzie, Sylwia i Hieronim z firmy Stricta, warto się z nimi skontaktować. To osoby pełne pasji do tego co robią.

Co wydarzy się w najbliższej przyszłości w ramach Twojej pracy?

– Jestem w trakcie dużego projektu i mam nadzieje, że się on powiedzie. Ale na razie jest w fazie przygotowań i nie mogę zdradzić szczegółów.

Designerskie marzenie, to…?

– Mam nadzieję, że niebawem będę mogła pochwalić się jego realizacją, na razie nie chcę zapeszać.

Wiemy, że przeprowadziłaś się do Trójmiasta z Ełku? Jest jakiś powód zmiany miejsca zamieszkania?

– Zrobiłam to, ponieważ kocham morze, a dodatkowo tutaj są zupełnie inne perspektywy niż w małym Ełku, zarówno dla mnie, jak i moich dzieci.

Gdybyś dzisiaj stanęła przed klientem i miała powiedzieć coś o sobie, w czterech zdaniach,

to co byś powiedziała?

– Kocham to, co robię w 100 %, uwielbiam… Jest we mnie pasja, zaangażowanie i determinacja.

Chcę, by moje wnętrza kojarzyły się z ciepłem, energią i aby mój klient był ukontentowany. Nie wiem, czy to miałeś na myśli, ale tak to czuję. Kocham to, co robię i dzięki temu każda moja praca jest odzwierciedleniem mojej duszy.

 

  • Mal Dom

    Myślę, ze tkaniny C&C skupiają same fajne osoby 🙂 a Sylwia i Hieronim są tego przykładem. Pozdrawiam Wszystkich miłośników pięknych tkanin. 🙂