Dla designu porzuciłam korporację

Karina Kubiak - szczecińska designerka

Dla designu porzuciłam korporację

Karina Kubiak to designerka, która wyspecjalizowała się w szyciu toreb. Pracuje w Szczecinie, tu zdobywa coraz większą popularność. Pytamy ją o codzienną pracę, artystyczne pomysły i ten pierwszy raz, kiedy sięgnęła po nitkę i igłę.

 

 ………………………………….

Zajmujesz się szyciem. Torby, poduszki… Twoim znajomi twierdzą, że masz w sobie niezwykłą duszę artystki. Skąd taka pasja?

– Miałam ją w sobie chyba od zawsze. Kiedy byłam dzieckiem, moja lalka Barbie zawsze miała najlepsze ubranka. Niestety na jakiś czas ta pasja została zrzucona na boczny tor, ponieważ zaczęły się prawdziwe obowiązki: szkoła, studia, praca…

Ale teraz szyjesz i masz z tego niezłą frajdę.

– Ogromną! Czuję, jakby mi to było przeznaczone od zawsze. W głowie kłębią się już tylko materiały, nici i kolejne projekty.

Co szyjesz najchętniej?

– Najchętniej pracuję nad rzeczami użytkowymi, rozwijam się w kierunku rożnego rodzaju toreb. Kiedyś może przyjdzie czas na odzież. Zobaczymy, co przyniesie czas.

Każdy taki produkt to tkanina, co decyduje o wyborze materiału do pracy. Wzornictwo, kolory, struktura… wybór na rynku jest ogromny?

– Jakość i przede wszystkim jakość. Póki co szyję tylko z polskich tkanin najlepszej jakości.

Znasz markę Clarke & Clarke? Brytyjski producent, wysoka jakość, który zdobywa polski rynek.

– To dla mnie cenna informacja … znam tę markę. Jeśli moja praca się rozwinie, to na pewno będę rozważać skorzystanie z ich oferty. Niestety coraz gorzej jest z jakością tkanin i producenci, którzy potrafią utrzymać wysoką jakość, są na wagę złota.

Znasz ofertę Clarke & Clarke?

– Poznaję ją. Przykuwa moją uwagę chociażby kolekcja Black + White, świetnie wpasowałaby się w modne dziś we wzornictwo toreb użytkowych. Osobiście tą kolekcją wypełniłabym salon.

Szyjesz z pasji, czasami dla siebie, ale czasami też dla innych. Kiedy ktoś Ciebie o coś prosi, zamawia, narzucasz swój pomysł? Czy bardziej stajesz się wówczas rzemieślnikiem, który dostosowuje się do klienta?

– Staram się dostosować do oczekiwań klienta, moje sugestie to zaledwie 10% powstającej rzeczy. To delikatne wskazówki, drobne elementy, które jednak często stanowią o wyjątkowości produktu i jego niepowtarzalności.

Czy to dostosowywanie się nie jest trudne? Przecież jako artystka popularność zdobywasz oryginalnością, jesteś już rozpoznawalną w Szczecinie designerką, a to sprawia, że dostosowywanie się do woli zamawiającego nieco Cię hamuje?

– Zawsze trzeba znaleźć to porozumienie. Nie wszystko, co podoba się nam, musi podobać się innym. Często narzucam swój projekt, swój pomysł, wizję, ale ewentualny nadruk, kolorystyka i dodatki są już wybierane przez klienta. W nadchodzącą wiosnę będę się pojawiać ze swoimi produktami na większych szczecińskich imprezach i tak naprawdę dopiero wtedy będę mogła stwierdzić, jak bardzo trafiam w obecne gusta. Na chwilę obecną moje szycie to wciąż budowanie marki.

Na razie to designerskie prace – głównie toreb, ale tkaniny mają szerokie zastosowanie. Zasłony, firany, obrusy, obicia tapicerskie… jest tu spore pole do popisu.

– To prawda, na chwilę obecną szyję z dwóch tkanin: 100% bawełna odpowiednio gruba i wytrzymała oraz dla bardziej wymagających tkanina olejo- i wodoodporna. Osobiście uwielbiam tę drugą, ponieważ torba w aucie i przy psie praktycznie się nie brudzi.

Wspominam szerokie zastosowanie tkanin, ponieważ zastanawiam się, czy nie myślałaś, by w przyszłości zajmować się aranżacją wnętrz ?

– Kiedyś nad tym myślałam, ale chyba nie jestem aż tak otwarta na różne style i niektóre pomysły ludzi.

Dzisiaj bardzo modne są folkowe motywy, nawiązujące do polskich korzeni i tradycji. Zauważasz tę modę?

– Oczywiście, ale w stopniu umiarkowanym. W swojej pracy stawiam na prostotę z małym dodatkiem. Chcę, aby moje projekty były ponadczasowe i by moje prace po przeminięciu pewnej fascynacji, nie lądowały gdzieś na dnie szafy.

Mówisz prostota i dodatek: czym jest ten Twój dodatek?

– To dodatek szaleństwa, indywidualności… coś, co przyjdzie danego dnia do głowy.

Mnie od zawsze podobały się takie dodatki w postaci wyrobów znanego francuskiego producenta, Houles Paris. Często widuję tę markę, jako dodatek do designerskich tworów. Nie tylko w aranżacji wnętrz, ale również jako dodatki do ozdobnych poduszek, toreb.

– To uznana w świecie marka, mają bardzo ciekawe wzornictwo. W swojej kolekcji mają kilka ciekawych elementów, które w przyszłości mogą zawitać w mojej pracowni.

Gdybyś miała stworzyć swoje własne wzornictwo dla tkanin, które byś potem chciała wykorzystywać… jakie byłyby to kolory, motywy…

– Na pewno kolory intensywne, tj. głęboka czerwień, czerń, biel i oczywiście mój ulubiony kolor morski. Co do kształtów, byłyby to raczej motywy geometryczne. Ale proszę pamiętaj: to typowo mój gust, pewnie dlatego, że lubię porządek i prostotę.

Pamiętasz swój pierwszy raz, jeśli chodzi o szycie?

– Jak już wcześniej wspomniałam, zaczęło się od szycia dla lalek. Zazwyczaj moja mama była tak łaskawa, że dzieliła się ze mną jakimiś starymi ciuchami, abym mogła sobie coś tam zszywać. Ale dla mnie to nigdy nie było wystarczająco zadowalające, a że zbliżała się zima i uznałam, że moja Barbie zasługuje na porządne futro, to rozprułam ulubioną poduszkę mojej mamy zrobioną z czegoś przypominającego futerko… Barbie miała najlepsze futro, a ja szlaban na szycie na dwa tygodnie.

A jak mama patrzy na Twoje szycie dzisiaj?

– Chyba z pozytywnym nastawieniem, choć mam wrażenie, że czasami pojawia się pewien dystans.  Jak by nie patrzeć, rynek designerski jest przeogromny, a ja postanowiłam dla niego porzucić ciepłą posadę w korporacji.

………………………

Wyłącznym dystrybutorem marki Clarke & Clarke na Polskę jest firma Stricta UG. https://www.facebook.com/strictaug/

Kontakt z Kariną Kubiak: www.cari-art.pl i https://www.facebook.com/Cari-Art-Bag-1802290449988699/?fref=ts